Inter przełamał złą serię trzech przegranych Derbów z rzędu i za sprawą gola Milito pokonał Milan. Ponadto „Nerazzurri” notują serię 7 wygranych z rzędu. Wprawdzie do lidera brakuje jeszcze 6 punktów, ale Inter chyba wraca do walki o Scudetto, w które jeszcze niedawno nikt nie wierzył.
Możliwe że tak. Jest jeszcze długa droga. Punktów jest jeszcze dużo. Natomiast faktycznie Milan i Juventus na razie pokazują, że wygrywają łatwo te wszystkie mecze, a dla Interu to jest zawsze walka. Czyli długo jeszcze trzeba pracować.
Mówi się, że futbol jest we Włoszech religią. Ostatnio oglądałem program o mediolańskich drużynach i pokazany tam był mechanik, który swój zakład utożsamia na tyle z Interem, że ma nawet swój Puchar Ligi Mistrzów. Miroslav Klose mówi natomiast, że listonosz całował go w stopy. Kibice na Półwyspie Apenińskim są chyba prawdziwymi fanatykami.
To jest duża pasja, każdy przeżywa bardzo mocno. Nie tylko kiedy jest mecz, ale też na co dzień. Czy to w pracy czy w rodzinie. Kibicowanie to temat 24 godziny na dobę przez cały tydzień.
Od zawsze kibicuje Pan Interowi? Jak się zaczęła Pana przygoda z Interem?
Od zawsze. Rodzina przekazuje Ci dobrą drogę. W Mediolanie są dwie drużyny i rodzina dba żeby się nie pomylić. Tak więc od razu jakiś prezent Interu i już nie ma wyboru.
Jaki jest Pański ulubiony zawodnik w historii Interu, którego być może miał Pan przyjemność oglądać?
Mój ulubiony to Alessandro Altobelli. Napastnik z lat 80-tych, kiedy zaczynałem regularnie bywać na stadionie. Koniec lat 70-tych. No i Altobelli spędził prawie całą karierę w Interze. Za to go bardzo lubiłem. To były trudne czasy dla Interu, rzadko wygrywał cokolwiek. Był kupiony z drugiej ligi włoskiej, jako młody piłkarz. Rozwijał się w Interze i to były czasy kiedy nie było obcokrajowców, wszystkie drużyny Serie A komponowane były z Włochów. Lubiłem go i do tej pory lubię.
Porozmawiajmy o wychowankach Interu. Wychodzą z Primavery utalentowani piłkarze, ale jednak nie dostają szans do gry i muszą szukać sobie nowego klubu. Czy to wynika z presji nałożonej na wyniki, że już teraz mają być sukcesy?
No tak, bo teraz jest tak, że piłkarz musi być już gotowy. San Siro to stadion, który nie zna litości. Jeżeli idziesz tam i grasz to czy masz 18 lat czy 30 lat to nie ma różnicy. Kibice wymagają żeby dobrze grać. Ta presja jest niesamowita nawet dla doświadczonych piłkarzy. Nie każdy wytrzyma tę presję. Stadion specyficzny, kibice są bardzo blisko. Nawet jak wielkie gwiazdy się pomylą, źle grają to jest od razu problem. Dla młodych to trenerzy mówią nawet, że trzeba „spalić tego piłkarza”. Trzeba powoli, powoli, powoli. Jedynym, który miał odwagę stawiać na młodych to Mourinho. Nie patrzył ile masz lat. Stawiał na Santona, Balotelli grał. Reszta to bardzo ostrożnie, boją się. Zresztą jedni mówią, żeby inwestować w młodych, a drudzy żeby utalentowanych z Primavery sprzedawać, żeby piłkarz się wyrobił.
Daily Mail poinformował niedawno, że Inter nabył młodego greckiego bramkarza – Stefanosa Kapino. Jak to jest z tymi bramkarzami Interu, których jest coraz więcej. Na pierwszego był szykowany Viviano, mówiło się też o Belecu, a przychodzi jeszcze Kapino.
Jeżeli chodzi o bramkarzy. Też czytałem to i nie chce mi się wierzyć. Bo jeśli chodzi o bramkarzy to poza tymi obecnymi, czyli Cesarem i Castellazzim, którzy już powiedzmy mają „kilka lat” to Inter ma jeszcze Viviano. Jeden z najbardziej utalentowanych, gra w reprezentacji, zmiennik Buffona. A jeszcze Inter ma dwóch bardzo utalentowanych – Bardi, który gra w Livorno (cieszy mnie to, że będzie robił dużą karierę) i Vid Belec. Dodać kolejnego młodego – ja nie wiem czy to ma sens. Teraz Inter ma bramkarzy w różnym wieku, utalentowani piłkarze, ale bramkarz może grać tylko jeden. Tak więc dla mnie kupowanie kolejnych nie ma sensu.
Można powiedzieć, że Inter ma „pół Viviano”, bo pół karty poszło do Palermo.
Tak, Viviano poszedł w połowie. I tak po kontuzji, nie było sensu żeby został w Interze i nie grał. Palermo kupiło połowę Genoi. Czyli teraz Viviano jest współwłasnością Interu i Palermo. A co dalej będzie? Viviano musi grać, pokazywać, że wraca do formy i walczyć, żeby z reprezentacją przyjechać do Polski na EURO. I co dalej? Kto pierwszym bramkarzem? W Interze jest bardzo dobry Julio Cesar, ale dużo zarabia. Może lepiej zamienić na Viviano? Jest młody, mniej zarabia i może warto.
Jose Mourinho wygrał z Interem wszystko co było możliwe. Po nim w Mediolanie był Benitez, Leonardo i Gasperini, jednak żaden nie potrafił ponownie wzbudzić u piłkarzy ambicję. Wydaje się, że jednak to w końcu Ranieri ustabilizował sytuację i wchłonął w piłkarzy „nowego ducha”. Czy Ranieri jest właściwą osobą na właściwym miejscu?
Nie. Ranieri jest dobry na sytuacje krytyczne. Typu, że on ma zastąpić jakiegoś trenera i poprawić sytuację. Zdobywa wyniki, ale nie jest taki jak Mourinho. Trudno znaleźć takiego drugiego. Natomiast w Interze presja, media – to wszystko jest na tyle trudne, że trzeba mieć charakter. Ranieri to jest taki dobry człowiek, grzeczny. Ale to trochę za mało. On normalizuje. Nie widać takiej reakcji spektakularnej jak ma Mourinho, który sobie poradzi z mediami. Wszyscy narzekają na to. Na przykład: niedziela po meczu ostatnio, gdzie było parę sytuacji kontrowersyjnych, gdzie sędzia faworyzował Inter według mediów. Ze strony gazet: „sędzia!, skandal!”. A wczoraj Puchar Italii i skandaliczna decyzja sędziego (na niekorzyść Interu), a dziś ze strony włoskich gazet nie ma tytułów „skandal” itp.. Prasa od dawna jest przeciwko Interowi jak i telewizja. W związku z tym kibice wymagają, że trener będzie co najmniej bronił Interu, a ten to jest za grzeczny. Generalnie to jest problem. Wszystkie media są bardzo wyraźnie przeciwko Interowi, nawet komentatorzy. W związku z tym trener musi być bardziej stanowczy. Dlatego kibice lubili Mourinho. On bronił swoich. A tutaj postawa taka, trochę za delikatna. A poza tym ostatnie wyniki to zwycięstwa, ale w jaki sposób? Biorąc pod uwagę skład, którym Inter dysponuje no to mogą trochę lepiej grać. Możemy tego wymagać.
Myśli Pan, że „The Special One” wróci jeszcze kiedyś do Interu? Bardzo często i ciepło wypowiada się o swoim byłym klubie, ale z drugiej strony otwarcie mówi, że marzy o długiej pracy na Wyspach.
Myślę, że on bardzo chce wrócić do Mediolanu, do Interu. Problem polega na tym, że on trochę za dużo zarabia. W tej chwili polityka Interu jeżeli chodzi o tego rodzaju sprawy jest taka, żeby nie za bardzo inwestować w takie umowy. Nie sądzę, że to będzie możliwe. Punkt widzenia finansowy.
Co Inter jest w stanie osiągnąć w tej edycji Ligi Mistrzów? Fazę grupową „Nerazzurri” przebrnęli dosyć łatwo, teraz w 1/8 finału czeka Olympique Marsylia.
Olympique Marsylia jest do „zrobienia”. Myślę, że powinien być awans. Oczywiście to nie będzie tak łatwo do końca, ale powiedzmy. Przyjmijmy, że jeżeli nie będzie kontuzji. Jeśli wracają do formy Sneijder, Forlan i wszyscy, to myślę, że to zrobimy. Co dalej? Są trzy drużyny, które są lepsze, według mnie. To FC Barcelona, Real Madryt i Bayern. A reszta? Do pokonania. Zależy od losowania. Jeżeli będziemy mieli szczęście i nie trafimy na Barcelonę, Bayern, ani Real Madryt, a tylko się spotkamy w finale – jeden mecz i wszystko możliwe. Jeśli dwumecz? Dwa lata temu pokonaliśmy Barcelonę, ale to było bardzo trudne.
Barcelona dominuje w Europie. Mistrzowie Hiszpanii wygrywają z każdym jak leci, a ostatnio znów okazali się lepsi w Gran Derbi. Oni są nie do zatrzymania?
Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, to wszystko zależy. Nie jest kwestią tylko jak nazywa się drużyna, tylko jaki ma stan wtedy kiedy grają, kiedy jest mecz. Czy są kontuzję, czy są kartki - wszystko zależy. Jeden mecz to wielki los. Kiedy są dwa mecze też wszystko się może zdarzyć. Kto by pomyślał, że Inter przegra 2:5 z Schalke. Czasami to niewiele trzeba, żeby jeden mecz zadecydował. W Lidze Mistrzów nie ma czasu, żeby to później naprawić. Wiadomo, że Barcelona pokazuje wielką klasę, ale też historia mówi, że ile lat można osiągać taki poziom. W Lidze Mistrzów też szczęście jest potrzebne, w związku z tym wszystko możliwe. A w tym roku myślę, że Real Madryt ma więcej szans. Mourinho potrafi „naładować” drużynę kiedy trzeba. Real uczy się na błędach, przegrywa po raz kolejny z Barceloną, ale już jest trochę lepiej.
Od wielu lat mieszka Pan w Polsce i choć duchem z Interem nie zawsze może Pan pojawić się na Stadio Giuseppe Mezza. Czy w Polsce chodzi Pan czasami na mecze Ekstraklasy?
Nie, nigdy. Nie byłem ani razu. W telewizji oglądam bardzo rzadko. Za dużo oglądam włoskiej ligi czy też innych lig. Jakbym miał oglądać jeszcze polską musiałbym siedzieć cały czas przed telewizorem (śmiech). Nie mam jeszcze do tej pory drużyny w Polsce, której kibicuję. U mnie nie ma miejsca na kibicowanie innej drużynie niż Interowi.
Już w czerwcu rozpoczyna się w Polsce największa impreza piłkarska w historii nadwiślańskiego futbolu. Wybiera się Pan na EURO?
Bardzo chciałbym, ale jest problem jak zdobywać te bilety. To jest trudna sprawa. Na pewno chciałbym obejrzeć kilka meczów. Ale bardziej Polskę, niż Włochy
Jeśliby w finale EURO (chociaż to niemal niemożliwe) spotkała się Polska z Włochami, to...?
Nie wiem, ale tak mi się wydaje, że ja do włoskiej reprezentacji nie mam takiego sentymentu. Myślę, że raczej będę kibicował Polskiej drużynie.
Kto według Pana zostanie mistrzem Starego Kontynentu?
Ja myślę, że Holandia ma duże szanse.
Jak ocenia Pan poziom reprezentacji Polski?
Średni poziom, ale generalnie mogłoby być lepiej, jeśli piłkarze będą mieli lepszą psychikę. Presja będzie duża. Czyli jeżeli będą wyluzowani to coś mogą pokazać. Myślę, że awans z grupy jest bardzo możliwy. A co dalej, to trudno powiedzieć. Zawsze gospodarz ma jakieś dodatkowe atuty.
”Biało-czerwoni” wylosowali „grupę marzeń” na EURO. Przypomnę: Rosja, Grecja, Czechy. Gramy u siebie. Wstyd nie wyjść z takiej grupy?
Grupa jest dobra, ale tamte reprezentacje też tak myślą. Zadecyduje kto będzie bardziej przekonany, że może wygrać. Polska ma wszystkie możliwości, żeby dobrze grać.
Włosi natomiast trafili na Mistrzów Świata i Europy – Hiszpanów, a także Iralndię i Chorwację. „Squadra Azzurra” dosyć łatwo przebrnęła eliminację, faza grupowa też nie wydaje się trudnym wyzwaniem.
To też jest do zrobienia. Zawsze są jakieś niespodzianki. Trzeba dobrze się przygotować i mieć troszeczkę szczęścia. Ale losowanie nie było takie złe.
I na koniec, na luźno, powracając do Serie A. W 2012 roku po Scudetto sięgnie...?
Trudno powiedzieć. Jak widzę do tej pory, już jesteśmy w połowie drogi – najlepiej prezentuje się Juventus. Bo oni nie grają w Lidze Mistrzów, oni są bardzo skupieni, oni po prostu bardzo chcą. Od dawna nic nie wygrali, spadli do drugiej ligi. Teraz robią transfery, sporo zainwestowali. Widać, że trener trzyma wszystko, klub inwestuje, a piłkarze są bardzo dobrze przygotowani fizycznie. Ale nie mieli kontuzji, wszystko szło idealnie. Nie mieli kryzysu. W sezonie każda drużyna będzie miała kryzys. Inter miał na początku. Juventus myślę, że będzie miał jakiś kryzys. Ja nie wierzę, że mogą tak biegać cały rok jak do tej pory. Poza tym są bardzo uzależnieni od Pirlo, mają kilku piłkarzy, którzy są decydujący. To samo Milan jest uzależniony bardzo od „Ibry”. W tej chwili Inter nie ma takiego, w tamtym roku był Eto'o. W tym roku jest cała drużyna, która jakoś tak średnio gra. Wszystko jest otwarte, jeszcze wiele meczów. Będzie wiosna, będzie ciepło, będzie Liga Mistrzów. Kto to wie jak będzie (śmiech). Oprócz wczorajszej drugiej połowy meczu z Napoli, która po raz pierwszy podobała mi się, to jak graliśmy. Fakt, że przegraliśmy, ale to w końcu była drużyna, która mi się podobała. Jeśli tak będą grali to jest szansa wygrać Scudetto.
Rozmawiał: Dominik Popek